top of page

Projekt ogrodu na Mazowszu zaczyna się od gleby.

Anna Zając
15 godzin temu
3 minut(y) czytania

Projekt ogrodu na Mazowszu zaczyna się od gleby, a nie od katalogu roślin

Większość osób, które dzwonią do pracowni, mówi na początku to samo: chcą ładny ogród, mało pracy i coś, co nie uschnie w lipcu. Dopiero na działce wychodzi, że pod trawnikiem w Piasecznie jest piasek, w Józefowie woda stoi do maja, a w Legionowie po deszczu robi się glina. Projektowanie ogrodów na Mazowszu wygląda podobnie na papierze, a w terenie już nie.

Gleba w ogrodzie to temat od którego należy zacząć projekt.
Gleba w ogrodzie to temat od którego należy zacząć projekt.

Architekt krajobrazu w Warszawie rzadko dostaje pustą kartkę. Zwykle jest już dom, podjazd, sąsiad z tują pod płotem i resztka po budowie, której nikt nie zdążył wywieźć. Z tego trzeba zrobić ogród, w którym da się usiąść, a nie kolejny plan, który ładnie wygląda na wizualizacji i źle na gruncie.


Co realnie decyduje o projekcie

Na wizji lokalnej liczy się kilka rzeczy, które na zdjęciach z internetu giną.

Światło. Działki przy zabudowie szeregowej w Pruszkowie bywają w cieniu od południa, bo sąsiad postawił piętro. W Otwocku z kolei sosny dają ażurowy cień, pod którym trawa nigdy nie będzie taka jak na folderze.

Woda. Mazowsze nie jest jednolite. W pasie od Piaseczna w stronę Konstancina gleba szybko przesycha. Bliżej doliny Wisły i w części Józefowa po roztopach woda stoi tygodniami. Projekt ogrodu, który ignoruje to, kończy się albo ciągłym podlewaniem, albo gnijącymi korzeniami.

To, jak dom jest używany. Ktoś pracuje z domu i chce widok z okna kuchni. Ktoś inny wraca późno i potrzebuje światła przy ścieżce, a nie rabaty, której i tak nie widać po zmroku. Dzieci, pies, grill raz na dwa tygodnie albo codziennie. Bez tego projektowanie ogrodów w Warszawie i okolicach zamienia się w dekorację, a nie w miejsce do życia.



Ludzie często szukają jednej recepty: projektowanie ogrodów Warszawa, a potem okazuje się, że działka jest w Piasecznie, Pruszkowie, Otwocku albo Legionowie. Formalnie to Mazowsze. W praktyce zmienia się skala, dojazd, przepisy miejscowe i to, co sąsiad już posadził.

W Warszawie, zwłaszcza na mniejszych działkach po podziale, liczy się każdy metr przy tarasie. Tu projekt ogrodu Warszawa zwykle oznacza porządek: mało gatunków, wyraźne nawierzchnie, rośliny, które nie rozlezają się na ścieżkę. W Pruszkowie i Legionowie częściej trafiają się działki po kilkanaście arów, gdzie można odsunąć część gospodarczą od domu i zostawić kawałek łąki zamiast idealnego trawnika. W Józefowie i Otwocku wraca temat sosen. Wycinać ich nie warto, jeśli da się pod nimi posadzić coś, co znosi suchy cień i igliwie.

Projektowanie ogrodów mazowieckie ma jeszcze jedną wspólną cechę: wiatr i przymrozki wiosenne. Hortensje, które na zdjęciu z katalogu kwitną w czerwcu, na odsłoniętej działce pod Piasecznem potrafią dostać w maju. Dlatego w projekcie ogrodu mazowieckie lepiej sprawdza się układ, w którym wrażliwsze rośliny siedzą przy budynku albo za żywopłotem, a nie na środku otwartej przestrzeni.


Rośliny dobieram pod obecne stanowisko, nigdy odwrotnie.
Rośliny dobieram pod obecne stanowisko, nigdy odwrotnie.

Jak wygląda współpraca, kiedy nie chodzi o gotowy szablon

Najpierw rozmowa i pomiar. Nie o stylu „nowoczesny czy naturalny”, tylko o tym, gdzie stawiacie samochód, czy kosicie sami i czy za pięć lat będzie basen, którego dziś jeszcze nie ma w planie. Potem koncepcja: układ nawierzchni, miejsce na śmietnik, który nie dominuje nad wejściem, rabaty tam, gdzie naprawdę widać je z tarasu.

Dobry projekt ogrodu nie polega na tym, żeby zmieścić jak najwięcej gatunków. Polega na tym, żeby za trzy lata nie trzeba było wszystkiego przesadzać, bo coś przerosło ścieżkę albo uschło, bo stało w pełnym słońcu na piachu. W pracowni częściej skreślamy rośliny z listy niż dokładamy. Klient na początku bywa zawiedziony. Po pierwszym sezonie zwykle już nie.

Projektowanie ogrodów w Piasecznie, Otwocku czy Legionowie różni się detalem, nie ideą. Wszędzie chodzi o to samo: ogród ma działać przy waszym domu, na waszej glebie i przy tym, ile czasu naprawdę chcecie mu poświęcać. Reszta, styl, kolory, czy ma być żwir czy kora, układa się później.

Jeśli macie działkę na Mazowszu i nie wiecie, od czego zacząć, zacznijcie od gleby i od tego, jak korzystacie z ogrodu w zwykły wtorek, a nie w dniu, kiedy przyjeżdżają goście. Od tego i tak wyjdzie reszta projektu.

 
 
 

Komentarze


bottom of page